Kto ma dostęp do wyłącznika awaryjnego Twojej infrastruktury?

11 czerwca 2026 r.
Matthias Berchtold
Matthias Berchtold, dyrektor ds. sprzedaży – sektory strategiczne

„Chcemy mieć pewność, że nikt nie będzie miał w rękach wyłącznika awaryjnego” – stwierdziła wprost Henna Virkkunen, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji. Oznacza to, że żaden zagraniczny rząd nie powinien mieć możliwości po prostu wyłączenia lub przejęcia kontroli nad infrastrukturą, na której opiera się funkcjonowanie Europy. Nie jest to ostrzeżenie dotyczące odległej przyszłości.

Jest to opis teraźniejszości.

 

Chwila, w której stało się to rzeczywistością

W 2025 roku prokurator generalny Międzynarodowego Trybunału Karnego tymczasowo stracił dostęp do swojego konta e-mailowego w usłudze Microsoft w związku z sankcjami nałożonymi przez Stany Zjednoczone. Działalność jednego zewnętrznego dostawcy, zagranicznej jurysdykcji oraz instytucji międzynarodowej została tym samym ograniczona.

Nie jest to odosobniony przypadek. Barometr suwerenności cyfrowej w sektorze publicznym opracowany przez Next:Public (grudzień 2025 r., dostępny wyłącznie w języku niemieckim) pokazuje, że 65% ankietowanych organów administracji dostrzega silną lub bardzo silną zależność od pozaeuropejskich dostawców usług informatycznych. W przypadku gmin odsetek ten wynosi 70%. Dwie trzecie z nich ocenia swoje możliwości zmiany dostawcy jako mało elastyczne lub bardzo mało elastyczne. Mechanizm awaryjnego wyłączania istnieje. Po prostu nie leży on w ich rękach.

 

Europa wyciąga wnioski

Wzory, które ujawniły się w ostatnich miesiącach, nie mogą już być uznane za przypadkowe – wskazują one na coś bardziej celowego. Firma Microsoft potwierdziła pod przysięgą przed francuskim Senatem, że nie można wykluczyć dostępu do danych przez władze amerykańskie, nawet jeśli dane te fizycznie znajdują się w Europie. Francja rozpoczęła proces wycofywania oprogramowania amerykańskiego z 2,5 miliona stanowisk pracy. Parlament Europejski zagłosował za tym rozwiązaniem stosunkiem głosów 471 do 68. Obecnie Komisja Europejska opracowuje odpowiednie przepisy wykonawcze.

W pakiecie dotyczącym suwerenności technologicznej po raz pierwszy zdefiniowano cztery poziomy suwerenności w chmurze. Na najwyższych poziomach dostawca musi podlegać kontroli z terytorium UE, mieć pełną kontrolę nad łańcuchem dostaw oraz nie może mieć dostępu z państw trzecich. Podmioty, które nie spełniają tych wymogów, mają zostać wykluczone z najbardziej wrażliwych zamówień publicznych: dotyczących danych zdrowotnych, finansowych i sądowych.

 

Co tak naprawdę oznacza suwerenność cyfrowa

W strategii BMDS suwerenność cyfrowa w administracji publicznej została zdefiniowana jako „zdolności i możliwości osób oraz instytucji do pełnienia swojej roli w świecie cyfrowym w sposób niezależny, samodzielny i bezpieczny”. Celem jest zapewnienie zdolności państwa do działania.

W praktyce kwestia suwerenności cyfrowej często sprowadza się do jednego pytania: gdzie przechowywane są dane? Jest to zrozumiały punkt wyjścia, ale nie wystarcza.

Suwerenność danych ma duże znaczenie. Jednak samo przechowywanie danych w Europie nie sprawia automatycznie, że dane rozwiązanie jest suwerenne w jakimkolwiek istotnym sensie. Jeśli nie przeanalizowano dokładnie kwestii związanych z administracją, wsparciem technicznym, zarządzaniem kluczami, operacjami, zastrzeżonymi interfejsami lub zależnościami od dostawców, mogą pozostać poważne luki w zabezpieczeniach – niezależnie od tego, gdzie fizycznie znajdują się dane.

Oto przykład: sformułowanie „hostowane w Europie” brzmi przekonująco. Jednak sama lokalizacja nie wskazuje, kto ma prawny lub techniczny dostęp do danych i systemów. Zwłaszcza w przypadku dostawców podlegających jurysdykcjom spoza Europy należy sprawdzić, czy instytucja publiczna rzeczywiście zachowuje kontrolę nad danymi, systemami, metadanymi, kluczami i procesami operacyjnymi.

 

Dlaczego suwerenności cyfrowej nie da się osiągnąć za pomocą jednego produktu

W przypadku wielu instytucji publicznych proces ten rozpoczyna się od wyboru technologii. I właśnie na tym etapie często pojawiają się problemy.

Najważniejsze pytanie, które należy zadać na początku, brzmi: jakie są rzeczywiste wymagania – w odniesieniu do samej instytucji, konkretnego przypadku zastosowania oraz danych, których to dotyczy?

W przypadku instytucji publicznych kluczowym punktem wyjścia jest wymagany poziom ochrony. Metodologia IT-Grundschutz opracowana przez BSI stawia pytanie, jakie szkody mogą powstać w przypadku naruszenia poufności, integralności lub dostępności informacji, aplikacji lub systemów informatycznych.

W tym celu BSI wyróżnia trzy kategorie ochrony: normalną, wysoką i bardzo wysoką.

  • W normalnych warunkach wszelkie powstałe szkody mają ograniczony zakres i zazwyczaj można sobie z nimi poradzić.
  • W szerszej perspektywie potencjalne skutki stają się znacznie poważniejsze.
  • W skrajnych przypadkach może to przybrać rozmiary zagrażające egzystencji lub katastrofalne.

Najważniejsze jest to , że to poziom ochrony determinuje architekturę, a nie na odwrót.

Nie każda aplikacja wymaga zabezpieczenia na najwyższym poziomie. Jednocześnie szczególnie wrażliwa korespondencja, dane o kluczowym znaczeniu czy podstawowe funkcje administracyjne nie mogą być traktowane w sposób standardowy.

Suwerenność cyfrowa nie jest zatem kwestią jednej decyzji – wynika ona ze wzajemnego współdziałania architektury, integracji i wdrożenia. Należy traktować jako całość takie elementy, jak komunikacja głosowa, wideo, komunikatory, platformy zunifikowanej komunikacji (UC), sieci, zabezpieczenia, zarządzanie tożsamością oraz istniejące systemy. Żadne pojedyncze narzędzie nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać tego zadania.

 

Jaką rolę odgrywa infrastruktura?

Infrastruktura lokalna niekoniecznie zapewnia większą niezależność niż rozwiązania chmurowe. Niemniej jednak może ona stanowić czynnik decydujący w przypadku szczególnie wrażliwych danych, kanałów komunikacyjnych lub procesów operacyjnych.

W przypadku instytucji publicznych warto rozważyć wykorzystanie infrastruktury lokalnej lub specjalnie przeznaczonej do tego celu, gdy:

  • Dane komunikacyjne i metadane muszą pozostawać w określonych środowiskach
  • Systemy muszą pozostać dostępne nawet w przypadku zakłóceń lub ograniczeń łączności zewnętrznej
  • Konieczne jest wyraźne rozdzielenie zadań administracyjnych od operacyjnych
  • Obowiązują określone wymagania dotyczące informacji niejawnych, dostępności lub możliwości kontroli

Wybór modelu operacyjnego musi być zatem przemyślany. Prawdziwie niezależna architektura może opierać się na połączeniu rozwiązań lokalnych, hybrydowych, chmury prywatnej i chmury publicznej – nie ma jednej słusznej odpowiedzi.

Nie liczy się nazwa rozwiązania, ale to, czy przepływ danych, uprawnienia dostępu, procesy operacyjne, interfejsy i opcje wyjścia są regulowane w sposób przejrzysty i jednoznaczny.

 

Dlaczego technologie europejskie i oprogramowanie open source są ważne?

Technologie europejskie mogą pomóc w ograniczeniu zależności prawnych i operacyjnych – nie są jednak celem samym w sobie. Rozwiązanie nie staje się automatycznie suwerenne tylko dlatego, że pochodzi z Europy.

Liczy się to, czy technologia ta rzeczywiście spełnia swoje zadanie, czy można ją bezpiecznie wdrożyć w istniejących środowiskach oraz czy można ją utrzymać i rozwijać w perspektywie długoterminowej.

Oprogramowanie open source stanowi w tym kontekście kluczowy element – nie z powodów ideologicznych, lecz praktycznych:

  • Kod źródłowy typu open source zapewnia przejrzystość i umożliwia przeprowadzanie niezależnych audytów.
  • Otwarte standardy zwiększają interoperacyjność między systemami.
  • Podejście modułowe pozwala ograniczyć zależność od jednego dostawcy.
  • Rozwiązania stają się łatwiejsze do dostosowania i ponownego wykorzystania.
  • Przejście na alternatywne rozwiązanie nadal pozostaje realną opcją.

Należy jednak pamiętać, że oprogramowanie open source stanowi ważny element, a nie gotową strategię w zakresie suwerenności. Zyskuje ono znaczenie dopiero wtedy, gdy aplikacje są bezpiecznie zintegrowane, odpowiednio udokumentowane, niezawodnie działają i są faktycznie wkomponowane w istniejące procesy robocze.

W przypadku instytucji publicznych nie chodzi o wybór między rozwiązaniami typu open source a rozwiązaniami komercyjnymi. Potrzebna jest architektura, która łączy w sobie przejrzystość, interoperacyjność, bezpieczeństwo oraz praktyczną swobodę zmiany dostawcy w razie potrzeby.

 

Dlaczego sama technologia to za mało?

Jedna kwestia, która często jest pomijana, wydaje się pozornie prosta: kto faktycznie ma dostęp do tych systemów?

W projektach, w których bezpieczeństwo ma kluczowe znaczenie, dyskusja nie może ograniczać się wyłącznie do oprogramowania, sprzętu czy modeli chmury. Musi ona również uwzględniać to, komu przyznaje się dostęp – do systemów, danych, procesów operacyjnych i funkcji administracyjnych.

W przypadku gdy wymagają tego potrzeby projektu, można zatrudnić pracowników, którzy przeszli weryfikację zgodnie z ustawą o weryfikacji bezpieczeństwa (SÜG). W środowiskach wrażliwych nie jest to tylko drobny szczegół – stanowi to kluczowy element każdej poważnej koncepcji wdrożeniowej.

Technologia, architektura i ludzie muszą ze sobą współpracować. Bez tej harmonii suwerenność pozostaje dokładnie tam, gdzie najłatwiej ją zostawić: na papierze.

 

Jak instytucje publiczne powinny w praktyce podchodzić do kwestii suwerenności cyfrowej?

Pierwszym krokiem nie jest wybór produktu, lecz dokładna analiza wymagań.

W szczególności instytucje publiczne powinny wyjaśnić:

  1. Które procesy związane z danymi i komunikacją mają kluczowe znaczenie? Nie każda informacja wymaga takiego samego poziomu ochrony i takiego samego modelu działania.
  2. Jakie systemy są już wdrożone? Należy uwzględnić istniejące rozwiązania w zakresie komunikacji głosowej, współpracy, wideokonferencji, sieci oraz bezpieczeństwa.
  3. Jakie zależności istnieją obecnie? Obejmują one dostawców, platformy, interfejsy, formaty danych, procesy wsparcia oraz modele licencyjne.
  4. Jakie modele operacyjne są dopuszczalne i sensowne? Wybór architektury lokalnej , hybrydowej, chmury prywatnej, chmury publicznej lub architektury typu air-gap musi wynikać z wymagań.
  5. Które technologie są rzeczywiście odpowiednie? W tym przypadku ważna jest niezależność od dostawców . W przeciwnym razie architektura zostanie zbyt wcześnie uzależniona od jednego produktu.
  6. Jak zachować możliwości wyboru dostawców i swobodę działania? Otwarte standardy, udokumentowane interfejsy oraz realistyczne scenariusze migracji muszą być uwzględnione w planowaniu od samego początku.

Takie podejście pozwala uniknąć dwóch typowych błędów: traktowania kwestii suwerenności wyłącznie jako zagadnienia związanego z zapewnieniem zgodności z przepisami lub próby rozwiązania tego problemu poprzez zakup jednej platformy. W praktyce potrzebne są obie te rzeczy: jasna ocena wymagań oraz zdolność do zbudowania na tej podstawie sprawnej infrastruktury komunikacyjnej i sieciowej. Właśnie w tym miejscu do akcji wkracza Damovo.

 

W jaki sposób Damovo wspiera realizację suwerenności cyfrowej?

Damovo jest niezależnym od dostawców partnerem w zakresie doradztwa i integracji w dziedzinie infrastruktury komunikacyjnej i sieciowej w sektorze publicznym.

Naszym zadaniem nie jest promowanie jednej konkretnej technologii jako „najlepszej”. Analizujemy potrzeby, proponujemy odpowiednie rozwiązania technologiczne i wdrażamy je w ramach bezpiecznej, funkcjonalnej i łatwej w zarządzaniu w dłuższej perspektywie architektury systemowej.

W szczególności wspieramy instytucje publiczne poprzez:

  • ocena wymogów regulacyjnych, organizacyjnych i technicznych
  • klasyfikacja wymagań dotyczących ochrony, potrzeb komunikacyjnych oraz modeli operacyjnych
  • wybór odpowiednich technologii europejskich, aplikacji typu open source oraz rozwiązań partnerskich
  • integracja usług głosowych, wideo, komunikacji zunifikowanej (UC), komunikatorów, sieci i zabezpieczeń
  • wdrażanie architektur lokalnych, hybrydowych, w chmurze prywatnej oraz, w razie potrzeby, architektur typu air-gap
  • wysyłanie personelu, który przeszedł kontrolę bezpieczeństwa, w ramach SÜG, gdy wymagają tego okoliczności
  • ograniczenie zależności dzięki oprogramowaniu open source i możliwościom zmiany dostawcy.

Celem nie jest maksymalna izolacja. Chodzi o możliwość działania.

 

Suwerenność cyfrowa nie jest już kwestią wyboru

Suwerenność cyfrowa nie wynika z jednego produktu, konkretnej lokalizacji w chmurze ani żadnej pojedynczej decyzji technologicznej podjętej w oderwaniu od kontekstu. Powstaje ona wtedy, gdy instytucje publiczne mają jasne zrozumienie własnych potrzeb, świadomie dążą do ograniczenia zależności oraz budują swoją infrastrukturę komunikacyjną i sieciową w sposób zapewniający jej bezpieczeństwo, otwartość, interoperacyjność oraz możliwość zarządzania w perspektywie długoterminowej.

W końcu nie chodzi o poszczególne elementy składowe. Chodzi o to, by zachować zdolność do działania. Suwerenność cyfrowa nie jest zatem kwestią wyboru. Stanowi fundament, na którym opiera się wszystko inne.

Najczęściej zadawane pytania: Suwerenność cyfrowa w sektorze publicznym

Czy zgodność z RODO wystarczy do zapewnienia suwerenności cyfrowej?

Nie. RODO (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) reguluje kwestie ochrony danych osobowych na terenie UE, ale nie zawiera żadnych zapisów dotyczących tego, czy organizacja zachowuje kontrolę nad swoimi systemami, infrastrukturą i procesami operacyjnymi. Dostawca może w pełni przestrzegać przepisów RODO, a mimo to podlegać eksterytorialnemu nakazowi ujawnienia danych, na przykład na mocy amerykańskiej ustawy CLOUD (Clarifying Lawful Overseas Use of Data Act). Suwerenność cyfrowa idzie dalej: zadaje pytanie, kto może technicznie i prawnie uzyskać dostęp do systemów, danych i metadanych oraz czy organizacja może utrzymać swoją działalność w sytuacji awaryjnej bez konkretnego dostawcy.

Jaka jest różnica między lokalizacją danych a suwerennością danych?

Pojęcie „miejsca przechowywania danych” odnosi się do fizycznej lokalizacji danych, tj. do kraju lub centrum danych, w którym są one przechowywane. Pojęcie „suwerenności danych” określa, kto sprawuje faktyczną kontrolę nad tymi danymi. Centrum danych we Frankfurcie nie gwarantuje suwerenności danych, jeśli operator podlega pozaeuropejskiemu systemowi prawnemu, a zewnętrzne organy mogą wymusić dostęp do danych. Dla instytucji publicznych nie ma znaczenia, gdzie dane są przechowywane, ale kto kontroluje klucze szyfrujące, ścieżki dostępu oraz procesy operacyjne z tym związane.

Co ustawa CLOUD Act oznacza dla niemieckich organów władzy?

Amerykańska ustawa CLOUD (Clarifying Lawful Overseas Use of Data Act) zobowiązuje amerykańskie przedsiębiorstwa do udzielenia władzom USA dostępu do przechowywanych danych na ich żądanie, nawet jeśli dane te fizycznie znajdują się poza terytorium Stanów Zjednoczonych. Dla niemieckich organów oznacza to, że każdy, kto korzysta z usług amerykańskich dostawców, nie może polegać na lokalizacji serwerów w Europie. Dotyczy to również europejskich spółek zależnych korporacji amerykańskich, jeśli spółka macierzysta podlega prawu amerykańskiemu. Możliwym środkiem ochronnym jest korzystanie z usług dostawców podlegających prawu europejskiemu w połączeniu z szyfrowaniem kontrolowanym przez klienta.

Czy architektura suwerenna musi zastąpić istniejące systemy?

Nie. W wielu przypadkach całkowita wymiana nie jest ani realna, ani rozsądna. Instytucje publiczne dysponują rozbudowanymi środowiskami informatycznymi, obejmującymi specjalistyczne aplikacje, platformy komunikacyjne, sieci oraz rozwiązania zabezpieczające. Architektura suwerenna powinna zatem w pierwszej kolejności określić, które z istniejących systemów można nadal wykorzystywać, łączyć, segmentować lub stopniowo wymieniać. Celem nie jest radykalny restart, lecz kontrolowane przejście.

Jak zapobiec sytuacji, w której suwerenność cyfrowa stanie się hamulcem innowacji?

Suwerenność cyfrowa nie powinna oznaczać wykluczania każdej nowej technologii. Powinna ona pomagać w kontrolowanym wdrażaniu innowacji. Wymaga to jasnych wytycznych: jakie dane są dozwolone w danym środowisku? Jakie usługi są odpowiednie dla danego poziomu ochrony? Z jakich funkcji sztucznej inteligencji, chmury obliczeniowej lub współpracy można korzystać? Gdy udzieli się właściwych odpowiedzi na te pytania, instytucje publiczne będą mogły korzystać z nowoczesnych technologii bez utraty kontroli nad danymi, dostępem i modelami operacyjnymi.